Prawie dziesięć lat minęło od ostatniego wpisu i, jak chyba każdy w pewnym wieku, zastanawiam się, jak to możliwe. Zaraz stukną mi cztery dychy, a ja pytam: jak? kiedy? Pytania retoryczne, przecież jak świat światem ludzie są wiecznie zadziwieni, że czas tak szybko leci. Ale nie o tym chciałam pisać. Chciałam pisać o podróży, jaką odbywałam w sumie od kilku lat, a w ciągu ostatniego roku to już w ogóle. Cholernie to była trudna podróż, ale mam wrażenie, że najtrudniejsze etapy już za mną. Droga do zgody ze sobą, zrozumienia różnych odpałów które mi towarzyszą i polubienia Agaty taką jaką jest, razem z bagażem jaki niesie. Jeśli masz ochotę zajrzeć przez małe okienko, które jestem gotowa udostępnić, to zapraszam. Myślę, że dzieląc się tym wszystkim, mogę przekazać na własnym przykładzie jedną ważną rzecz: naprawdę warto podjąć trud zadbania o siebie. Warto walczyć. Warto żyć. A poniżej wiersz, który popełniłam na początku ostatniego etapu podróży. Miłego czytania.
Czy mogę..?
Inni mają gorzej,
Wcale nie mam źle
Chociaż nie narzekam
Bo w tym nie ma mnie
Inni mają w życiu
Beznadziejnie, smutno,
Biednie i strasznie,
Samotnie i nudno
Ja tak nie mam
-ja tylko muszę spotkać siebie
Czasem samotną i smutną
I strasznie bez Ciebie
Czy mogę czuć co czuję
Mimo wszystkiego co mam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz